PowrótPowrót
Julia Korus

Don't panic!

Udostępnij

Julia Korus Był taki moment, że nie mogłam sięgnąć po kubek z herbatą. Powiedziałam, że teraz albo nigdy. Wstałam, założyłam halówki i zaczęłam biec.

Był taki moment, że nie mogłam sięgnąć po kubek z herbatą. Powiedziałam, że teraz albo nigdy. Wstałam, założyłam halówki i zaczęłam biec.

Na co dzień pracuje w teatrze, zajmując się organizacją imprez. Bieganie pozwoliło jej oczyścić głowę, a przy okazji zrzucić zbędne kilogramy. Poznajcie historię Julii Korus, dla której Silesia Marathon stał się synonimem walki i zwycięstwa. 

Nasza bohaterka rozpoczęła przygodę z bieganiem w grudniu 2015 roku. – Pierwsze dni grudnia to nie był dobry czas na start takiego przedsięwzięcia. Pogoda na zewnątrz odzwierciedlała mój nastrój – było szaro i buro – śmieje się Julia Korus. 

Sam początek nie był jednak przypadkowy. Julia, chcąc odmienić swoje życie i stanąć na nogi, zdecydowała się na spontaniczny ruch. – Przechodziłam wówczas zły okres. Był taki moment, że nie mogłam sięgnąć po kubek z herbatą. Powiedziałam, że teraz albo nigdy. Wstałam, założyłam halówki i zaczęłam biec – opowiada. – Po trzystu metrach bałam się, że umrę, a nie pomagało mi w tym moje ciało, bo ważyłam prawie 90 kilogramów. Zawzięłam się jednak i przebiegłam do końca pierwsze dwa kilometry. 

Grudniowy zryw szybko przerodził się w przyjemny zwyczaj. W rozmowie z Kubą Kurzelą Julia opowiada, że przez kolejne dwa lata konsekwentnie biegała trzy dni w tygodniu. – Z dnia na dzień potrafiłam wejść w regularność i odnalazłam przy tym gigantyczny spokój – dodaje. 

Bieganie, które miało początkowo pomóc oczyścić głowę, stało się ogromną przyjemnością. Nasza bohaterka postanowiła w końcu, że warto będzie również spróbować swoich sił w półmaratonie. Padło rzecz jasna na Silesia Marathon. – Przed samym startem strasznie się stresowałam. Napisałam sobie na ręce “DON’T PANIC” i za każdym razem, gdy miewałam chwilę słabości, po prostu patrzyłam się na napis. Wiedziałam, że to mnie uratuje – wspomina Julia.

– Silesia Marathon to mój bieg, moja walka i moje zwycięstwo – zaznacza Julia Korus. W tym roku nasza bohaterka stanie już na starcie pełnego dystansu. – Uparłam się, że złamanie dwóch godzin w półmaratonie to będzie mój warunek. Udało się go spełnić, więc jestem gotowa na więcej.

Opowiedz nam swoją historięZostań naszym bohaterem

Dołącz do nas
Bieganie to Twoja pasja i chcesz się nią podzielić? A może znasz kogoś, kogo
historia powinna być opowiedziana? Opisz nam ją i dołącz do bohaterów
Wyślij
Dziękujemy!Wkrótce odezwiemy się na wskazany adres e-mail.
Zapisz się na Silesia Marathon