PowrótPowrót
Dominika Rychel-Mantur

Biegowa historia

Udostępnij

Dominika Rychel-Mantur Każde kolejne zdanie w pracy doktorskiej było wyzwaniem. Wówczas ubierałam buty i biegłam, by posłuchać swoich myśli.

Każde kolejne zdanie w pracy doktorskiej było wyzwaniem. Wówczas ubierałam buty i biegłam, by posłuchać swoich myśli.

Bieganie pomogło jej w walce ze stresem towarzyszącym podczas pisania pracy doktorskiej. Zaczynało się od wspólnych wypraw z niezwykle energicznym pupilem, a skończyło na dystansie maratońskim. Poznajcie historię Dominiki Rychel-Mantur.

Nasza bohaterka przyznaje w rozmowie z Kubą Kurzelą, że bieganie wynikło z jej… lenistwa. Poranne spacery z wyjątkowo ruchliwym psem Lokim często były sporym wyzwaniem. – Nasz pupil był przeze mnie bardzo rozpieszczony. Rano wychodziłam z nim na długie spacery. Potem zbierałam tego żniwo – śmieje się Dominika.

Bieganie okazało się świetnym wyjściem z sytuacji, a do tego pomogło Dominice w pisaniu doktoratu z historii. – Każde kolejne zdanie w pracy doktorskiej było wyzwaniem. Wówczas ubierałam buty i biegłam, by posłuchać swoich myśli i twórczo pomyśleć – opowiada.

Wspólne wyjścia z pupilem szybko zaszczepiły w naszej bohaterce pasję do biegania. Na krótkich dystansach Dominice nadal towarzyszy uroczy labrador, natomiast do biegów długodystansowych nasza bohaterka podchodzi indywidualnie. I tak też było w przypadku Silesia Marathon.

– Wszystko zaczęło się w 2017 roku. Byłam pewna, że przebiegnę połówkę. Nie miałam tego przekonania co do pełnego dystansu, więc postanowiłam spróbować. Bieg jest sporym wyzwaniem. Pokazuje nam, że możemy bardzo wiele – mówi Dominika.

Opowiedz nam swoją historięZostań naszym bohaterem

Dołącz do nas
Bieganie to Twoja pasja i chcesz się nią podzielić? A może znasz kogoś, kogo
historia powinna być opowiedziana? Opisz nam ją i dołącz do bohaterów
Wyślij
Dziękujemy!Wkrótce odezwiemy się na wskazany adres e-mail.
Zapisz się na Silesia Marathon